piątek, 21 grudnia 2012

Kerstmis!

Boże Narodzenie już niedługo! Dla tych, którzy zostają w Holandii chciałbym opisać tradycję świąteczną panującą tutaj na miejscu :) Sam także nie zjeżdżam do Polski, muszę więc wczuć się w tutejszą atmosferę i zwyczaje. A znowu jest różnicą między tymi dwoma krainami. Jaka? Duża!

Najbardziej da się odczuć brak prezentów na Boże Narodzenie. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że Holendrzy zostali już chyba zbyt łaskawie obdarowani przez tutejszego Mikołaja, niejakiego Sinterklaasa, z którym mogliście mieć styczność 5 grudnia. Ja tam bym nie odmawiał sobie jeszcze kilku paczuszek pod świąteczną choinką – każdy pretekst do prezentu jest przecież dobry. Holandia jako kraj, w którym mieszają się różne kultury, jest oczywiście skłonna do ustępstw. Coraz częściej zwyczaje się zmieniają, szczególnie na te bardziej „korzystne” dla potencjalnych odbiorców prezentów. Ja na przykład, jako przedstawiciel ludności napływowej, będę podtrzymywał tradycję zapełnienia spodu choinki paczuszkami, a co mi tam :)
Tradycja zmienia się przede wszystkim w domach, w których są dzieci. To bo jak tu wytrzymać bez prezentów, gdy cały świat obdarowuje się na święta. Może aż zrobić się przykro bez upominków pod choinką. A jak już tam się jednak znajdą, to są podpisane – który dla kogo. Jeśli jednak jakaś paczka nie będzie opisana, milusińscy robią sobie żarty, rozpakowują paczki i zgadują dla kogo mogą one być przeznaczone (i nieźle się przy tym bawią).

Shopping dnia świątecznego
Kolejna różnica – dla Polaka również silnie odczuwalna. Holendrzy nie mają Wigilii, ani typowego świątecznego jedzenia. A to dla niektórych jest po prostu nie do przyjęcia. No bo jak tu przeżyć 24 grudnia bez barszczyku, pierożków i innych pysznych dań? Ja jakoś sobie dam radę, ponieważ zapraszam na święta swoją mamę, i bardzo bym się zdziwił, gdyby nie przywiozła ze sobą wałówki. Mam nadzieję, że będzie ze mnie zadowolona – muszę jeszcze dokładnie posprzątać swoje lokum przed wizytacją. No i będzie stres dla mojej dziewczyny, nie spotkała jeszcze mojej mamy, bo poznaliśmy się tutaj, w Holandii, przy pracy. A to jest przecież przeżycie – poznać przyszłą teściową :) Dla teściowej też... hehe!
Dla Holendrów dniem wyjątkowym jest 25. grudnia, czyli pierwszy dzień świąt. Wtedy dopiero rodziny gromadzą się wspólnie przy świątecznym stole w celu skonsumowania uroczystego obiadu. Jest też opcja dla wygodnych lub leniwych (lub nie potrafiących gotować :) - pójść na taki obiad do restauracji, knajpki są wtedy otwarte. 26 grudnia Holendrzy spędzają już troszkę inaczej – łażą po mieście, idą na shopping do centrum handlowego – muszą jakoś zagospodarować dzień wolny :)

Najlepsza impreza w mieście - pasterka
Byliście kiedyś w Polsce na pasterce? Ja byłem raz, bo powiem szczerze, że o tej porze zwykle już śpię, szczególnie po obfitej kolacji wigilijnej. Holendrzy za to bardzo lubią akurat ten moment. Tak jak zwykle holenderskie kościoły raczej nie cieszą się popularnością (religia nie jest tu tak popularna jak w Polsce), tak na pasterkę kościół ledwo mieści bardzo pokaźną liczbę osób. To ciekawe, prawda? Tradycja to tradycja. Jeśli nie przyjeżdżacie do Polski na święta, możecie wziąć udział w Pasterce tutaj. Ze względu na mnogość Polaków w Holandii można pójść na mszę po polsku. Musicie tylko sprawdzić, w którym kościele się odbędzie. Ja z ciekawości poszedłbym zobaczyć jednak tę po holendersku, żeby zobaczyć jak to się robi tutaj. Trzeba przecież poznawać kraj, w którym się już tyle mieszka.

A jak jest u Was ze świętami? Zostajecie w Holandii? Jak tak to podzielcie się ze mną pewnymi informacjami – jak zamierzacie spędzić te święta? Karpia da się przecież załatwić i W Holandii. Po świętach napiszę Wam moje podsumowanie :) A tymczasem chciałbym życzyć wszystkim moim wiernym czytelnikom szczęścia, pomyślności, dużo euro, fajnej pracy w NL oraz żeby jednak te prezenty pod choinką się znalazły, nie zważając na zwyczaje!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz